wtorek, 25 lutego 2014

Rozdział 5 ,, Miło było Cię poznać...''

* Tydzień później*
Siedziałam w szkole, która w tym momencie była gorsza od siedzenia w ściekach. Naprawdę.
Nie było go. Zostawił mnie tak jak chciałam. Nie pokazał się, nie kontrolował mnie. Może czułam brak adrenaliny w środku, ale wcale nie przeszkadzało mi to. Lecz nie wybaczę sobie jednego. Tego, że go pocałowałam. Nie powinnam tego robić. On to tylko wykorzystał, wykorzystał moją bezbronność. Zamknęłam swoją szafkę i poszłam na jadalnie zakładając na jedno ramię torbę. Chodziłam cały czas otępiała. Nic już nie będzie dostarczać mi dreszczyku emocji. Zapomniałam o mamie. Nagle zniknęła i napisała mi sms'a, że przyjedzie jutro. No świetnie. Usiadłam na jednym krześle i wzięłam do buzi pierwszy listek sałaty. Na dworze było zimno i pochmurnie. Nie zapowiadało się na deszcz, ale i tak wzięłam ze sobą bluzę z kapturem. Westchnęłam cicho i zjadłam ostatni listek zielonej sałaty. Zadzwonił dzwonek więc pospiesznie weszłam do klasy. Szczerzę mówiąc, to od tamtego feralnego dnia, kiedy Lou... Louis pobił John'a nikt do mnie nie nie skierował jakiejś głupiej uwagi. Omijali mnie szerokim łukiem. Boję się, że jak się dowiedzą, że nie mam z nim kontaktu, wszystko będzie tak jak dawniej. 
- Umm... Cześć- odezwał się ktoś za mną
Odwróciłam się i zobaczyłam wysoką, ładną blondynkę. Na jej powiekach widniał czarny cień do powiek a na paznokciach był krwisty lakier.
- Cześć. Szukasz czegoś?- spytałam miło uśmiechając się wbrew mojemu wewnętrznemu cierpieniu
- Err...- spojrzała na białą kartkę, która pełniła - chyba- rolę planu lekcji- Klasy numer ,, 6a''
- Oo... Masz teraz chemię?- spytałam sprawdzając jej kartkę
- Chyba
- Oo.. to w naszej klasie. Chodź za mną- powiedziałam, a blondynka uśmiechnęła się.
Dotarłyśmy do klasy i usiadłyśmy w tej samej ławcę. Nowa znajomość. Podoba mi się.
- Jestem Percia
- Ładne imię- stwierdziłam słysząc jej imię. Percia. Nie wiem czemu, ale to imię kojarzy mi się z piratami. Deta, po prostu pozwoliłaś sobie na oglądanie filmu ,, Piraci z Karaibów''. To nie moja wina, że kocham Jacka Sparrow'a.  Dlaczego ja nie mam tak pięknego imienia?
- A ty?- spytała z jakimś dziwnym akcentem. Czyli nie jest z Anglii?
- Deta- stwierdziłam rumieniąc się przy tym. Chyba by mnie pogieło gdybym jej powiedziała prawdziwe imię. Spaliłabym się ze wstydu.- Skąd pochodzisz? Przepraszam,że pytam. - powiedziałam szybko, żeby nie pytała się dalej o moje imię
- Zauważyłaś. Moja mama jest z Anglii, a tata pochodzi z Portugalii. Całe życie mieszkałam w Alges, ale tata dostał pracę tutaj, więc się przeprowadziliśmy.
Wow! Też bym chciała mieszkać w jakimś mieście o tak pięknej nazwie. Zazdroszczę jej.
- Wreszcie znalazłaś sobie koleżankę na swoim poziomie- odezwała się Sandy idąc w naszą stronę. Wywróciłam oczami i odwróciłam się do niej plecami. Sandy uśmiechnęła się irytująco i spojrzała na Portugalkę.
- Nie warto się z nią zadawać. Podobno trzyma się z Tomlinsonem.
Miałam ochotę wydrzeć się na nią i powiedzieć, że wcale z nim się już nie spotykam, ale w ten sposób bym się tylko wydała. Co za idiotka. Przecież Percia nie bedzie wiedzieć kto to Tomlinson. Sandy poraz kolejny udowadnia, że mądrością nie grzeszy.
- Spierdalaj- wysyczała do niej Percia. 
Rozrzeszyłam swoje oczy i spojrzałam to na cudzoziemkę to na Sandy. Widziałam  zdziwienie w oczach rozkapryszonej dziewczyny. No proszę. Kucnęła obok niej i uśmiechnęła się.  Aż mnie przeszedł niemiły dreszcz.
- Uważaj z kim zadzierasz
- Mam to w dupie - odezwała się Percia uśmiechając się przy tym.
***
- Przyjdziesz dzisiaj do mnie?- spytała Perc gdy wychodziliśmy ze szkoły.
- Jeśli nie będzie to sprawiało kłopotów- powiedziałam grzecznie. Nie chcę aby pomyślała, że jestem nachalna czy coś.
- Żartujesz sobie? Mamae vai ser feliz!- krzyknęła klaskając w dłonie
- Co?- spytałam kompletnie nie rozumiejąc jej słów, a pry okazji śmiejąc się przy tym.
- Przepraszam. Czasami się zapominam. Mama będzie zadowolona.
- No to zgoda- uśmiechnęłam się,a ona to odwzajemniła
- Ty jesteś Odetta?- usłyszałam za sobą męski głos.
Uśmiech znikł mi z ust i gwałtownie się odwróciłam. Zmarszczyłam brwi i przyglądałam się chłopakowi.
Miał blond włosy i piękne niebieskie oczy, które kojarzyły mi się z jednym człowiekiem.
Percia usłyszała moje pełne imię. Niech to szlag!
- Louis... znaczy ee... Kazali mi Ci to dać- powiedział i podał mi małą, szarą skrzyneczkę. 
Znowu zmarszczyłam czoło i niepewnie sięgnęłam po pudełko
- Dzięki...- właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę, że nie wiem jak on ma na imię.
- Niall
- Niall- powtórzyłam- Dzięki Niall.
Chłopak kiwnął głową i odszedł jak gdyby nigdy nic.
Perc dziwnie na mnie popatrzyła. Sama bym była rozkojarzona gdyby jakaś laska powiedziała mi inne imię niż ma naprawdę. Chociaż to jest skrót mojego imienia, więc nie jest tak źle.
- Przepraszam, moje pełne imię to Odetta- powiedziałam spuszczając wzrok. Chodnik stał się teraz naprawdę interesujący.
- Odetta to piękne imię. Nie masz się czego wstydzić.- powiedziała do mnie podnosząc moją brodę do góry.Nie byłabym taka pewna. Jednemu powiedziałam i zaczął się ze mnie śmiać. - Chodź
Kiwnęłam głową i ruszyłam za Percią. Popatrzyłam na szare pudełko, które trzymałam w ręcę. Boję się tego otworzyć. 
- Co to?- spytała Perc wskazując palcem  na skrzynkę
- Nie wiem
- To otwórz
Nie pewnie je otworzyłam i zobaczyłam pełno strzykawek z jakimś płynem w środku. Szybko jej zamknęłam udając, że tego nie zauważyłam. Po cholerę on mi to dał?! Perc znowu popatrzyła na mnie jak na idiotkę. I ma racje.
- Nie pytaj - powiedziałam
Nim się obejrzałam weszłam do jej domu. Był piękny. Na korytarzu były biało-kremowe ściany i białe kafelki, a na nich puchaty, bialuteńki dywan. Już mi się tu podoba. Na ścianach umieszczone były rodzinne zdjęcia. Przejechałam palcem po ramcę jednego z nich.  Podejrzewam, że na nim jest właśnie Perc, a obok niej jakiś chłopak. Blondyn, niebieskooki. Jego oczy były duże. Przystojny.
- Deta poznaj mojego brata, Jamie'go - usłyszałam za sobą głos Percii
Odwróciłam się i ujrzałam właśnie tego chłopaka. Był taki sam jak na zdjęciu. Uśmiechnął się w moją stronę, a ja odwzajemniłam uśmiech. Jezuu jaki on przystojny!
- Posiadasz piękne imię - powiedział
- Nie całe- odezwała się Percia za moimi plecami, a ja zgromiłam ją wzrokiem.
Blondyn spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami. No to teraz się tłumacz.
- Deta to skrót. Moje prawdziwe imię to Odetta.
- Ale to i tak nie zmienia faktu, że masz piękne imię.
Czy ja się zarumieniłam? O matko, mam nadzieje, że tego nie widział.
- Jeżeli pozwolicie, muszę iść. Miło było cię poznać Odetto.- skierował te słowa do mnie. 
- Mi też było miło cię poznać- co jak co, ale maniery trzeba mieć. 
Odszedł zostawiając mnie samą z Percią. Spojrzałam na nią, a na jej twarzy widniał szeroki uśmiech, od ucha do ucha. No co? Po chwili usłyszałam jak ktoś wchodzi do przedpokoju. Była to kobieta, o średnim wzroście i z krótkimi kruczymi włosami. Na jej twarzy widniała czerwona pomadka, a na oczach tusz do rzęs.
- O mamo. To jest Odetta. Poznałam ją dzisiaj w szkole- odezwała się Perc
Kobieta uniosła swoje kąciki ust ku górze i przytuliła mnie. Stałam tam paraliżowana, ale po chwili odwzajemniłam uścisk.
- Posiadasz piękne imię.- powiedziała odsuwając się ode mnie
- Dziękuje, proszę pani- odezwałam się ponownie się rumieniąc, kurde.
- Oh mów do mnie Coni.
Uśmiechnęłam się do niej poprawiając swoją torbę.
- Zaraz obiad. - powiedziała radośnie i poszła w stronę kuchni, tak przynajmniej mi się wydaję.
- Coni to skrót od Consuela- odezwała się za mną Perc
- A twoja mama nie jest Angielką?- spytałam idąc za Perc, która podążała do swojego pokoju
- Taa, ale zmieniła imię jeszcze jak byliśmy w Portugalii- powiedziała otwierając drzwi swojego pokoju. O ja pierdziele!
Jej pokój był nieziemski. Na wszystkich ścianach plakaty m.in. The Beatles, John Lennon, Guns'N Roses, Nirvana, Michael Jackson. Wszystko pomieszane gatunkowo. Jednak było tutaj genialne.
- Łał- tylko tyle byłam w stanie powiedzieć. Było tutaj fantastycznie.
- Dzięki. A ty czego słuchasz?- spytała siadając na podłodzę i opierając się o ramę łóżka
- Gustuje w muzyce z lat osiemdziesiątych.
- Czyli?
- Modern Talking, Alphaville...
- O ja pierdziele. Kocham Alphaville! - krzyknęła radośnie Perc i pokazując mi na plakat tego zespołu na ścianie.- Moja ulubiona piosenka do ,, I die for you today''. Świetna jest.
- Zgadzam się.
- A twoja?
- Myślę, że ,, Big in Japan''- stwierdziłam zastanawiając się nad wyborem mojego ulubionego utworu. Mają naprawdę wszystkie świetne kawałki, więc trudno mi było wybrać, który jest mój ulubiony.
Percia nie wiele myśląc wyciągnęła z jednej szafki jakieś opakowanie. Nie musiałam się długo zastanawiać co to jest. Wyciągnęła z niego płytę i włożyła ją do wieży stereo. Po chwili usłyszałam melodie utworu ,, Song for no one'' należącego do Alphaville. Percia zaczęła tańczyć i kręcić się w kółko podśpiewując pod nosem. Ładny ma głos. Gdy piosenka się skończyła upadła na podłogę i łapała oddechy, a zwijałam się z bólu brzucha spowodowanym śmiechem. Po chwili ona dołączyła do mnie i obie zaczęłyśmy się śmiać jak głupie.
***
Weszłam do domu i położyłam szare coś na blacie w kuchni. Nie dość, że nie znam tego całego blondyna to jeszcze to. Zaraz... 
,,Louis... znaczy ee... Kazali mi Ci to dać''
Louis. Mogłam się tego domyśleć. Otworzyłam jeszcze raz pudełko. Dużo mnie to kosztowało, bo nie lubię widoku strzykawek. Było ich może z czterdzieści lub pięćdziesiąt. Tak wiem, dużo ich. Zmarszczyłam czoło gdy zauważyłam przyklejoną kartkę na wieczku pudełka. Wzięłam ją w swoje ręcę.
                                                    ,, Myślę, że się jeszcze przydadzą''
                                                                                               xo
                                                                PS. Świetnie całujesz

Mogłam się tego spodziewać. Bezczelny typ. Z tymi strzykawkami to może ma trochę racji. No proszę, Louis ma jakieś maniery. I się... Nie, nie może być. Troszczy się? Czy chcę mi tylko zamydlić oczy? Tyle pytań, zero odpowiedzi. Jednak Tomlinson nie daje o sobie zapomnieć.
_____________________________________
Sieeeeeemaa!!!
Dziękuje, że komentujecie. Wiele to dla mnie znaczy.
No to jak rozdział? Podobał się? Piszcie.
Pewnie zauważyliście nową stronę prawda? Tutaj po prawej stronie ,, RUMA''
Otóż to moje drugie opowiadanie. Thriller. Opowiada o dziewczynie, która jest psychiatrą i trafia na dziwny przypadek. Ale dowiecie się tego czytając. Haha, tag występuje tam Louis ( jakbym mogła go tam nie dać xD ) ale jest na drugim planie. Dużo jest tam wątków. Nieważne. Zapraszam: RUMA

8 komentarzy:

  1. God... Świetny rozdział.
    I jeszcze ten "wysłannik" Lou... mhm.
    Cudo :D
    Lottiefel xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaa! Normalnie, jak zobaczylam, ze jest nowy rozdzial to mi sie humor poprawil :3
    Zajebisty rozdzial ^^ tylko malo Louisaaaaaa :(
    Juz wiem, ze kocham Perc ♡
    Pokazala sie z swietnej strony :D
    Nie bede sie rozpisywac, bo po co czas marnowac na czytanie jakiegos daremnego komentarza xD
    Czekam na nastepny, xx ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG DAWAJ NASTĘPNY, PROOOOSZĘ!
    JA JUŻ CHCĘ TU LOU!
    JUŻ!
    AAAA
    ZWARIUJĘ!!!!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Suuper <3 Czekam z niecierpliwością na next'a ;3
    Jeśli masz wolny czas to wpadnij do mnie :) Zapraszam <3
    http://bad-memories-by-perfect-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń