piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 6 ,, To życie jest nie fair, Odetto''

- I wtedy Oli powiedział mi, że podobam się Dann'emu. Rozumiesz?!- powiedziała do mnie podekscytowana Perc wchodząc na stołówkę. Usiadłyśmy razem koło okrągłego stołu kładąc na nim tacę z jedzeniem.
- To umów się z nim- Proste i jasne.
- Nie muszę- powiedziała gryząc kawałek kanapki z indykiem.
Zmarszczyłam czoło i przyglądałam jej się z zaciekawieniem.
- Danny zrobił to pierwszy!- krzyknęła, a z jej rąk wypadła kanapka.
Uśmiechnęłam się szeroko i zaśmiałam się. Po chwili ona też dołoczyła do mnie. Wreszcie widzę jakieś plusy tej szkoły. Idę z uśmiechem na twarzy wiedząc, że zobacze Percie.
- A tak w ogóle. Idziemy dzisiaj gdzieś?- spytała
- Masz na myśli?
- Nie wiem. W jakieś spokojne miejsce. Nie mam zamiaru tkwić w domu przez cały dzień
- No to może do muzeum? Jakaś nowa wystawa jest czy coś.- powiedziałam wzruszając ramionami oraz dłubiąc frytką w ketchupie
- Mi tam pasuje.- Swoją drogą... Jamie powiedział, że jesteś ładna- powiedziała uśmiechając się
Spojrzałam się na nią, a moje policzki oblał rumieniec. Naprawdę tak powiedział? O matko! Jamie. Ten przystojny blondyn z bardzo wyrazistymi rysami twarzy. Rozpływam się jak o nim myślę.
__________________________________________________
                       ( Louis)
- Tak?- powiedziałem odbierając telefon, który wibrował mi w kieszeni. Oparłem się o drzwi mojego samochodu i czekałem aż ktoś się odezwie.
- Louis?- usłyszałem żeński głos po drugiej stronie słuchawki
- Lottie?- spytałem rozszerzając swoje oczy do rozmiarów żarówki. Moja siostra. Ja pierdziele. Nie mamy ze sobą dobrych kontaktów, a ona tak nagle dzwoni.
- Umm... Bo wiesz... Pomyślałam, że mógłbyś zaprowadzić Etię do przedszkola...- powiedziała co chwilę robiąc małe pauzy. Etia to jej córka. Ma może z 7 lat. Pewnie chodzi jej o opiekę nad dzieckiem w przedszkolu.
- Jasne- odparłem bez namysłu
- To świetnie. Przedszkole jest umieszczone razem ze szkołą na Valvertam.- powiedziała szybko tłumacząc mi na jakiej ulicy się to znajduje
- Wiem gdzie to jest- stwierdziłem przypominając sobie brązowowłosą. Dziewczyna potrafi namieszać w głowie oraz znajdywać się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie.
________________________________________________

Siedziałam na lekcji biologii usypiając na ławcę. Matko, gorszego tematu nie było?! Zamiast słuchać nauczycielki rozmyślałam na temat Jamie'go. Jego piękne, niebieskie oczy, które kojarzyły mi się z Louisem... Z morzem! Pomyślałam z morzem... Co się ze mną dzieje? Dobra nieważne. Zadzwonił dzwonek co oznaczało koniec lekcji. Leniwie wstałam i wzięłam swoją torbę.
- Widzimy się przed szkołą- powiedziała blondynka i poleciała szybko w stronę Dann'ego. Uśmiechnęłam się pod nosem i wolnym krokiem podreptałam do drzwi, gdy w ostatniej chwili ktoś złapał mnie za ramię i przyciągnął do siebie. Odwróciłam się i zobaczyłam Drake'a. Chłopaka z mojej klasy. Szczerze powiedziawszy nigdy z nim nie miałam dobrych kontaktów. Obok niego stali jego kumple. Tak myślę. Byliśmy tylko my. Wszyscy inni uczniowie wyszli wraz z nauczycielem.
- Czemu kłamiesz na mój temat?- spytał a z jego oczu kipiała złość.
- O co Ci chodzi?- spytałam wyrywając moją rękę z jego uścisku.
Popatrzyłam jeszcze raz na niego z oburzeniem oraz skonsternowana bo nie wiedziałam jak mam na to zareagować. Wyszłam z sali i poszłam szybkim krokiem do wyjścia. Jednak nie dane mi było wyjść z budynku. Ktoś szarpnął mnie i '' wrzucił'' do sali od matematyki. Był to Drake. Czego on do cholery chcę? Rzucił mnie na biurko, a ja niezdarna musiałam uderzyć się o jego kant w udo.
- Co ty do cholery wyprawiasz?- spytałam gdy niebezpiecznie podążył w moją stronę. Jego podygardy znalazły się zaraz obok mnie i trzymali mnie za ręcę tak, żebym nie mogła się ruszać. Nigdy nie rozmawiałam z Drake'iem. Byliśmy osobnymi światami, a tu takie coś. I to jeszcze w szkole. Gdzie są nauczyciele gdy są potrzebni?!
 Drake złapał mnie za brodę i szybkim ruchem rozerwał guziki od mojej koszuli ściągając ją. Krzyknęłam głośniej wystraszona tym co chcę zrobić, a jego znajomi bardziej ścisneli moje ręcę. Wiłam się i starałam ię wydostać z ich otoczenia, ale nic na to nie wskazywało. Czy to się dzieje naprawdę?! Całował mnie po szyi, a ja nieudolnie próbowałam mu się wyrwać.
- Puść mnie!- krzyczałam ile miałam siły. On nic sobie z tego nie robił. Chciał dobrać się do spodni, ale złączyłam nogi tak, że nie mógł ich ściągnąć. Wrzeszczałam, lecz nic to nie dawało.
__________________________________
                           ( Louis)
- Mama po ciebie później przyjedzie- powiedziałem schylając się i podnosząc misia Etii. Dałem jej go, a ona uśmiechnęła się i ruszyła w stronę opiekunki. Wyprostowałem się i podążałem do wyjścia przez pusty korytarz. Moją uwagę przykuła półka za szklanymi drzwiczkami. W środku były różne puchary za pierwsze, drugie miejsce. Nieźle. Wpatrywałem się w tę gablotkę jak jakiś idiota. Wyobraźcie sobie. Wchodzicie do szkoły i widzicie kolesia, który stoi nieruchomo i gapi się w jakąś durną półkę.
Szybko odwróciłem się słysząc krzyki. Zmarszczyłem brwi i próbowałem namierzyć skąd są te odgłosy. Nie ucichały, więc postanowiłem się bardziej przysłuchać.
- Przestań!!- wypowiedział te słowa ktoś, kogo dobrze znam. Ten lekki głosik... Ona. Moje oczy podwoiły swoje rozmiary, gdy dotarło do mnie, że ona wcale nie krzyczy z radości. Zerwałem się jakbym dostał piorunem. Sprawdzałem wszystkie sale, lecz jej nie było. Zmarszczyłem czoło i próbowałem przysłuchać się. Odwróciłem się do tyłu. Sala matematyczna. Otworzyłem z impetem jedną z sal i zobaczyłem Odettę, która była w samym biustonoszu i  próbowała się wyrwać jakiemuś chłopakowi. Nie dość, że on to jeszcze dwie cioty stały obok niej i upajali się tym widokiem. Odetta wylewała morze łez. Jej poliki były napuchnięte i czerwone. Moje mięśnie niebezpiecznie napieły się, a źrenice były większe niż zazwyczaj. Zabije skurwysyna.
_________________________________
                       ( Odetta)
To wszystko działo się naprawdę. On chciał mnie zgwałcić. W SZKOLE! Zamknęłam oczy z przerażenia, lecz od razu je otworzyłam gdyż moje ręcę zostały uwolnione. Helaejan i ten drugi Fhilip skierowali wzrok na drzwi i powoli się odsuwali do tyłu. Na ich twarzach było wymalowane przerażenie, strach i chęć ucieczki. Po chwili tak zrobili, a ja zobaczyłam wścięknietego Louis'a zmierzającego w stronę Drake'a. Mojego prześladowcę, a zarazem obrońcę. Drake jak poparzony wzdrygnął się i odsunął ode mnie. Louis spojrzał na mnie na pare sekund z  kamiennym wyrazem twarzy i przelustrował mnie od góry do dołu. Matko, wolę sobie nie wyobrażać jak okropnie wyglądałam. Bez bluzki, cała rozryczana z potarganymi włosami i rospiętym rozporkiem od spodni. Wrócił wzrokiem na Drake'a który chciał uciec. Złapał go za bluzkę i pociągnął w stronę najbliższej ściany. Przywarł go do niej z całej siły. Ałć, po tym na pewno będą go boleć plecy. Mój prywatny obrońca powtórzył czynność, na co Drake jęknął z bólu. Ja w tej chwili zeszłam z biurka i założyłam swoją koszulę.
- Zachciało Ci się bzykać?- spytał ze złością w głosie Louis. Chłopak nic nie odpowiedział tylko z przerażeniem przyglądał się Lou- No to proszę!- powiedział uderzając Drake'a w krocze. Chłopak jęknął głośno i zsunął się po ścianie, aż wylądował na podłodzę. Trzymał ręcę między nogami po cichu jękając z bólu.
Louis splunął śliną w jego stronę i patrzył na niego z pogardą. Moja broda niebezpiecznie zaczęła drgać ze strachu. Wczoraj zmierzyłam się ze strzykawką jak i zmusiłam się iść do lekarza. Powiedział, że jak będę je brać dwa razy dziennie to drgawki powinny się zmniejszyć. Lou oddychał głośno i szybko. Spojrzał w moją stronę, a ja głupia nie wiedziałam co zrobić. Patrzyłam się to na nie go, to na leżącego.
- Czy takie rzeczy często się zdarzają? Nie. Włanie kurwa widzę.- powiedział donośnym głosem Lou kawałek naszej rozmowy sprzed tygodnia Musiałam wtedy skłamać! Nie mogłam mu tego powiedzieć. Nawet go dobrze nie znam.
Nie odpowiedziałam tylko wzięłam swoją torbę, która leżała gdzieś w kącie i położyłam ją sobie na ramię. Speszona stałam koło wyjścia nie wiedząc co zrobić.
- Jedziesz ze mną- powiedział. Wziął moją rękę i kierował się w stronę wyjścia.
- Nigdzie z tobą nie jadę!- krzyknęłam i próbowałam wyrwać rękę z jego uścisku.
Gwałtownie odwrócił się, a ja ( jak zwykle) na niego wpadłam.
- Albo grzecznie idziesz, albo użyję innych metod.
Czy on mi grozi?! Zdenerwowana pokazałam w jego stronę środkowy palec. Przwrócił oczami i chociaż próbował tego nie zrobić uśmechnął się. Złapał mnie za nogi i przerzucił przez swoje ramię.
- Ej to nie fair!- krzyknęłam bijąc pięściami jego plecy
- To życie jest nie fair, Odetto.
- Puść mnie i nazywaj mnie do cholery Deta!- krzyknęłam wisząc na jego ramieniu.
Ludzie dziwnie się na nas patrzyli. Ich twarze wyrażały wszystko. Zdziwienie, oburzenie i rozbawienie. Postawił mnie koło swojego pięknego, czarnego cudeńka i kiwnął głową w stronę drzwi. Żeby go bardziej wkurzyć oparłam się o samochód i krzyżowałam ręcę, udając '' focha''.
Wywrócił oczami i wyciągnął ze swojej kieszeni telefon. Zmarszczyłam czoło i parzyłam na każdy jego ruch. Wystukał coś na klawiaturze i schował goz powrotem. Po chwili usłyszałam jak mój telefon brzęczy w torbie. Wyciągnęłam go i zobaczyłam, że dostałam sms'a.


Moje źrenice rozzerzyły się. Skąd on ma mój numer? I mam go jeszcze zapisanego w telefonie! Jak?! Pytam się jak?! No tak, pewnie wpisał go gdy spałam wtedy u Liama. Niech to szlag. Nie wiele myśląc odpisałam mu.


Wyjął telefon i uśmiechnął się zawiadacko, a ja starałam się unikać jego wzroku.


Spojrzałam w jego stronę i  fuknęłam. Otworzyłam drzwi od samochodu i usiadłam na siedzeniu zapinając pas. Zaraz po tym, Louis odpalił auto i pojechaliśmy. Nie wiem gdzie, ale gdzieś na pewno.
________________________________________

Bardzo prawdopodobne jest to, że są błędy. Mogłam gdzieś nie dać przecinka,  zjeść jakąś literę, albo w ogóle zrobić błąd, także przepraszam
Ten rozdział jest taki pogmatwany i wgl....
Zrobiłam to z perspektywy Dety i Lou bo chciałam, żebyście wiedzieli co CZUJĄ! OH, AH no i to by było na tyle.
Jak się podobało to piszcie.
Jeśli będzie mało komentarzy, to znaczy, że nie zabardzo lubicie to ff :c
A wtedy mi będzie smutno :c
Aaa no i jeszcze zapraszam na zwiastun ;) Jest po prawej stronie :3 




15 komentarzy:

  1. to ona w tym stanbiku wyszła ? xd
    NEXT !

    OdpowiedzUsuń
  2. nnaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasssstęęęęęęęępnyyyy!!!!
    TO JEST CUDOWNE! NAJLEPSZY! KASIA DALEJ NIE WYTZRYMAM, ŚWIEEEEEETNY ROZDZIAŁ!!!!!!!!!!!!!! DAAAAAAAAAAAAAAAALEJJ!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. cudny :* następny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaa geniusz !!!! Kocham twoje ff czekam na next i buziaki ;*;* Nata

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział dosyć ciekawy, nie powiem.
    Jednak jak dla mnie to trochę mało prawdopodobne, żeby ktoś kogoś zgwałcił w szkole...
    By the way...
    Podobał mi się tak czy siak :)
    Lots of Love x

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski rozdział, tak samo jak całe te opowiadanie.
    Czekam na następny
    ~Perfekt xx

    OdpowiedzUsuń
  7. cudooo ! <3 co za chcieli ją zgwałcić jakie hujaski xD czekammm na nexttt =DDDDD a i dobrze ci radzę usun tą werifikacje komentarzy bo nikomu nie chce się pisać tych literek to tyle xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że to wyłączyłam xD
      Już się za to biorę ;)

      Usuń
  8. Jejjjku, dalej, dalej, dalej! Naprawdę mnie zaintrygowałas! Lou nadal w akcji :P nie, powiem, wyszedł ci ten rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Co ona mu odpisała? Bo na tel jestem i nie mam obrazka :c a rozdziala tak zajebisty ze musze wiedziec xdd

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedy następny rozdział ??????? bo nie mogę się doczekać <3 masz talent :) życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  12. BOSKIE *o*
    Szybko pisz dalej :c ♥♥

    OdpowiedzUsuń